Strona główna,  Styl życia

Last month #3

Luty jest krótkim miesiącem więc nie dziwne, że minął w błyskawicznym tempie! W pierwszej połowie śnieg i ostry mróz a pod koniec ciepłe promienie słońca i nadzieja na wiosnę. W dodatku Tłusty Czwartek i Walentynki. Zapraszam na kilka skrawków minionego miesiąca.

Tarta, którą kilka lat temu zdarzało mi się piec zaskakująco często. Po wyprowadzce z domu rodzinnego nie zrobiłam jej ani razu z prostego powodu. Nie miałam formy do pieczenia tarty. Ale kiedy tylko ją kupiłam był to pierwszy przepis który zrobiłam. Przepyszna tarta z kremem patissiere

Mimo tych dziwnych czasów ludzie nadal się kochają! Nasi znajomi mimo pandemii i zimy postanowili wziąć ślub. Z tej okazji poprosiłam Olgę o zrobienie bukietu. Czyż nie jest bajeczny?

Tłusty Czwartek należy świętować! A tak się kończy niezdecydowanie i chęć spróbowania każdego nadzienia.

Ale zanim pozwoliłam sobie na pączka byłam na badaniach krwi. To już któryś Tłusty Czwartek z rzędu w którym postanowiłam się przebadać. Pamiętajcie – profilaktyka jest najważniejsza. Nie ważne czy jesteście młodzi czy starzy, wysportowani czy nie. Warto się badać i będę Was do tego zachęcać!

A to już walentynkowy bukiet który dostałam od mojego narzeczonego. Uwielbiam cięte kwiaty ułożone w proste kompozycje.

A do bukietu dołączona była karteczka z wierszem o miłości.

A gdy w bukiecie zaczynają obumierać kwiaty to układam wiązankę od początku. Zostawiam tylko te kwiaty, które są jeszcze świeże i staram się ułożyć ładną kompozycję. Bardzo dojrzałe tulipany przypominają mi trochę piwonie.

Oprócz bukietu dostałam na śniadanie bezę z mascarpone i owocami. Takie cuda można zamówić w Słodkawie.

A walentynkowy wieczór postanowiliśmy spędzić na spektaklu Wieczór Kawalerski w Teatrze Miejskim w Gliwicach. Jeśli zastanawiacie się nad wyborem spektaklu to ten jak najbardziej polecam. Bardzo zabawna komedia. Idźcie póki teatry otwarte!

Przed pandemią moim ulubionym wyjściowym makijażem było pomalowanie ust wyrazistym kolorem. Obecnie w czasach wszechobecnych maseczek pozostaje pomalować oczy.

A po spektaklu czas na kolację. Moja ulubiona wersja to szybkie przekąski. Wystarczy świeże pieczywo, dobrej jakości sery, hummus, guacamole, oliwa i jestem w niebie! A najlepsze sery, oliwki i wędliny dostaniecie w sklepach morawskich.

Pod koniec miesiąca ukazała się recenzja kilku kosmetyków do pielęgnacji twarzy, które udało mi się zużyć w ostatnim czasie. Jeśli jesteście zainteresowani do zapraszam do wpisu tu.

Dajcie znać czy luty minął Wam równie szybko jak mi? Najważniejsze, że już marzec. A z nim przyjdzie wiosna…

2 komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.