Kuchnia,  Strona główna,  Styl życia

Lanckorona – weekend w mieście aniołów

Lanckorona to przepiękna wieś położona w województwie małopolskim. Oddalona zaledwie 7 kilometrów od Kalwarii Zebrzydowskiej i 36 kilometrów od Krakowa. Zdecydowaliśmy się odwiedzić to miejsce w nadziei, że odpoczniemy od miejskiego zgiełku i sporej ilości ludzi w miastach. Jeśli szukacie miejsca, na weekendowy wypad w stylu slow to Lanckorona będzie idealna!

Cafe Pensjonat



Gdy przyjechaliśmy do tej pięknej miejscowości, postanowiliśmy udać się na kawę i ciasto. Wybór dosyć szybko padł na Cafe Pensjonat. Uroczy, starszy Pan przed lokalem grał na gitarze i przenosił swoim śpiewem w odległą przeszłość. Ze względu na brak miejsc na zewnątrz postanowiliśmy wejść do środka. Lokal urządzony był w stylu, który świetnie oddaje ducha całej wsi.



Jeśli wybierzecie się w to miejsce, koniecznie spróbujcie szarlotki z lodami i bitą śmietaną. Tylko ostrzegam! Weźcie jeden kawałek na pół, bo porcja jest ogromna. Spokojnie słodkości starczy dla dwóch dorosłych osób. Szarlotka z dodatkami kosztuje 15 zł.



Lanckorona



Lanckorona niegdyś miała prawa miejskie, ale utraciła je w 1934 roku. Nazywana jest miastem aniołów. Zachwyciła mnie spokojem oraz nutką romantyzmu. Czuć w niej też zamiłowanie do artyzmu. Istnieje tu niezliczona liczba artystów, od których można kupić obrazy, ceramikę lub ręcznie tworzoną biżuterię.

W okolicach rynku napotkacie przepiękne, drewniane chaty. Myślę, że to one w dużej mierze wyróżniają tę wieś na tle innych. Czuć tu ducha dawnych lat. Drewniane okiennice, polne kwiaty, malutkie kawiarenki. Tutaj czas jakby zupełnie się zatrzymał!

Ruiny Zamku



Będąc w Lanckoronie, warto wybrać się na ruiny zamku. Aby się do niego dostać, należy wybrać się na dłuższy spacer. Droga prowadzi pod górkę, a na jej szczycie można podziwiać resztki zamku, który został ufundowany przez samego Kazimierza Wielkiego.

Hotel Ostoja Garden



W weekend, który zamierzaliśmy spędzić w tych okolicach, odbywał się festiwal dla zakochanych w Lanckoronie. Wszystkie noclegi w tej miejscowości zostały wyprzedane. Niedaleko, bo zaledwie 5 kilometrów od Lanckorony udało mi się znaleźć Hotel Ostoja Garden w Brodach. Miejsce od razu zachwyciło nas nowoczesną architekturą i przeszkloną formą. Położone było tuż obok lasu.



Pokoje były urządzone w nowoczesnym stylu z klasą. Do dyspozycji było duże łóżko, szafa, lustro i przestronna łazienka. Koszt doby to 230 zł. W cenę wliczone było śniadanie dla dwóch osób, komplet ręczników i miniatury kosmetyków. Hotel zachwycił mnie czystością oraz dbałością o każdy detal. W hotelu mieściła się restauracja, do której postanowiliśmy się wybrać na kolację.



W ramach poczęstunku hotel witał gości smalcem domowej roboty, pasztetem oraz sosem żurawinowym.



Stek z grillowanego łososia, sałatka wiosenna i dziki ryż. Danie było pięknie podane, a po jego zjedzeniu wciąż czułam się lekko. Cena 45 zł.



Mój narzeczony zdecydował się na winer schnitzel z opiekanymi ziemniaczkami i mizerią. Do gustu nie przypadła mu tylko sałatka. Cena 35 zł.



Jeżeli chodzi o deser, to zdecydowaliśmy się na fantazję orzechowo-gruszkową. Była to jedna z lepszych słodkości, których próbowaliśmy. Cena 10 zł.



Uwielbiam tiramisu, także wybór był prosty. Lepsze niż w większości włoskich restauracji. Cena 10 zł.

Za całą kolację, na którą składały się dwa dania główne, dwa desery, Martini ze spritem i dwa Portery zapłaciliśmy 143 zł. Zaskoczyła nas bardzo dobra cena deserów. Cała kolacja była przepyszna a obsługa na najwyższym poziomie.



Do Hotelu na pewno jeszcze kiedyś wrócimy. Do najważniejszych zalet zaliczam:

– świetne położenie hotelu tuż obok lasu
– duży parking
– restauracja z pysznym jedzeniem
– niska cena deserów na wysokim poziomie
– plac zabaw (istotne dla rodzin z dziećmi)
– profesjonalna i przemiła obsługa
– nowoczesna architektura wnętrz
– czystość i przyjemny zapach w pokojach

Arka Cafe



Będąc w Lanckoronie, nie sposób nie wspomnieć o Arka Cafe. To bardzo urokliwa kawiarnia położona w sercu miejscowości. Najbardziej zachwycił mnie ich ogród pełen kwiatów, pnącz i innych winorośli. Nie udało mi się uchwycić ogrodu na zdjęciu ze względu na dużą ilość klientów.



Na obiad wybraliśmy pierogi domowej roboty i lemoniadę. Jedzenie było smaczne, a spędzenie kilku chwil w ich ogrodzie było samą przyjemnością.



Jestem ciekawa czy słyszeliście kiedyś o tej uroczej miejscowości? A może już ją odwiedziliście? Dajcie znać w komentarzach, jestem bardzo ciekawa jak Wasze wrażenia.

3 komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.